Czego Ruda nie lubi?

No właśnie, czego ja nie lubię…

Dziś krótko i troszkę o mnie. Mało kiedy piszę na swój temat. Chcę dać się wam bliżej poznać. Co nieco już pewnie o mnie wiecie, co nieco możecie również zaobserwować na moim profilu Facebookowym, LinkedIn. Dzisiaj troszkę bardziej osobiście, mianowicie: czego ruda nie lubi? No właśnie, czego ja nie lubię… parę faktów o mnie.

Czego Ruda nie lubi ?

Książek fantastycznych próbowałam wiele razy przełamać się do nich, ale niestety nie udało mi się. Próbowałam czytać Harry’ego Pottera, Władcę pierścieni, niestety ciężko przyznać się do tego, bo znam wiele fanów właśnie tych książek, ale ja do nich nie należę.

Filmów fantastycznych — tutaj natomiast są wyjątki! W większości filmów fantastycznych nie lubię, natomiast zachwycił mnie — Avatar. Podobał mi się: Więzień Labiryntu, Jak wytresować smoka, czy Plan ucieczki!

Filmów romantycznych — po prostu nie lubię, chyba, dlatego że są zbyt przewidywalne.

Lodów owocowych — bardzo lubię różne przetwory z owoców, owoce,  ale nie lody owocowe. Ostatnio przełamałam się do smaku truskawkowego — ale tylko, dlatego że synek nie zawsze dojadą, a ja nie lubię

Marnowania jedzenia — oczywiście nie jestem jak odkurzacz, żebym wszystkie resztki dojadała!

Reklamówek, sztućców plastikowych — to powinno być zabronione! Zaśmiecanie naszej ziemi! Mieszkając w Niemczech bardzo podobało mi się to, że tam w żadnym sklepie nie było reklamówek plastikowych (a przynajmniej w tych sklepach, co robiłam zakupy). Torby były albo papierowe bądź materiałowe. W większości ludzie robią tam zakupy z koszykiem. Tak też się nauczyłam, zawsze na zakupy zabieram składaną torbę materiałową.

Brudnych butów — kiedyś, ktoś mi powiedział, że buty dużą mówią o człowieku i jego podejściu do życia. Utkwiło mi to w głowie i tak też zostało.

plastikowe sztućce

Czego Ruda nie lubi? 

Piasku — lubię bawić się z synem w piaskownicy, czy na plaży, ale nie lubię, gdy ten piasek jest później dosłownie wszędzie. Choćbym jak się starała, to zawsze znajdzie się on później w domu!

Komarów i ćmy – są obrzydliwe!

Robaków — jak wyżej!

Węży – również jak wyżej!

Prasowania — kiedyś nawet mnie to relaksowało na swój sposób, a przynajmniej potrafiłam znaleźć w tym troszkę przyjemności. Teraz zdecydowanie dla mnie to marnowanie czasu. Prasowania nie lubię, prasowania koszul — nienawidzę!

Jeansów, czy koszule z cyrkoniami  — nie wiem dlaczego, ale one mnie rażą. Niektórzy widzą w nich jakiś urok, ale to nie moja bajka. Na pewno nigdzie mnie nie spotkasz mnie z jeansami, czy koszulką z cekinami.

Nie lubię nic nie robić — co nie oznacza, że nie lubię odpoczywać. Nie lubię po prostu siedzieć w miejscu i całkiem nic nie robić. Dlaczego? Bo…

Nie lubię tracić czasu — nawet odpoczywając lubię ten czas przeznaczyć na jakąś aktywność, chociażby związaną z czytaniem książki, z której znów czegoś nowego się nauczę. Tak naprawdę rzadko kiedy mam czas, by usiąść i dosłownie nic nie robić, ale nawet jak już ten czas jest, to chce go właściwie wykorzystać.

Ludzi, którzy wciąż się powtarzają — myślę, że jestem dobrym słuchaczem, nie trzeba mi przez godzinę mówić o jednym i tym samym.

Jak już wspomniałam temat ludzi, to następne czego nie lubię, to KŁAMSTWO — nic mnie tak nie odsuwa od ludzi, jak właśnie kłamstwo! Kłamstwo pod różną postacią: udawanie kogoś innego, podszywanie się pod kogoś — nie wiem, czemu ma to służyć?

Małe kłamstewka w dobrym celu jak: zaskoczenie, niespodzianka – nie kwalifikuje do jakiegoś wielkiego kłamstwa. Takie kłamstwa to i mi się zdarzają.

Obojętności — udawania, że nie widzi się żadnego problemu.

Oszustwa — nie lubię osób, które plątają się po ulicy i naciągają, wzbudzając litość, wyrzuty sumienia. Pomogę takiej osoby, podaruje jej parę złotych, później okazuje się, że tak naprawdę nie potrzebowała tej pomocy. Wiem, że to jest jej sumienie. Tylko że ja źle się z tym czuje, bo mogłabym pomóc osobie, która faktycznie potrzebuje mojej pomocy.

Wczesnych poranków

Czego Ruda nie lubi? 

Nie lubię wcześnie rano wstawać. Na szczęście mój synek daje mi trochę czasu na leżakowanie.

Nie lubię zostawiać czegoś na ostatnią chwilę. Niestety mój mąż często to robi.

Spóźnialstwa — Sama nie lubię się spóźniać, bardziej mam tendencje do tego, żeby być gdzieś przed czasem.

Pakowania się — Tyle razy już gdzieś wyjeżdżałam i wciąż nie lubię się pakować. Myślałam, że to jakoś przyjdzie z czasem, ale nie przyszło. Wciąż mam z tyłu głowy, że czegoś nie zabrałam, o czymś nie pomyślałam, czegoś zapomniałam.

Pośpiechu

Kłótni — Kłótnie są nieuniknione i potrzebne, pomimo to — nie lubię się kłócić. Nie lubię też być obserwatorem kłótni.

Rzeczy niedokończonych — Nie lubię rozpocząć jakiegoś projektu i go nie dokończyć. Jak coś zaczynam, to chce to skończyć.

Nie lubię odpuszczać — jeśli jakiś pomysł urodził się w mojej głowie, mam opracowaną strategię i pomimo tego, że nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli, czasem widzę więcej czarnych barw niż białych, nie lubię odpuszczać zbyt wcześnie. Wiem, że wszystko potrzebuje swojego czasu. Dlatego też wyznaczam sobie czas na realizację. Jeśli mi się nie uda, tego zrobić w tym czasie, wówczas mogę się zastanowić nad tym, by jednak odpuścić sobie, albo coś zmienić.

Nie lubię napojów gazowanych — no chyba, że Coca Colę, bardzo rzadko Mirandę

Nie lubię obcisłych sukienek — duszę się w tym.

Zmiany planów — bardzo tego nie lubię. Chyba że ktoś chce mnie pozytywnie zaskoczyć.

Nie lubię zmieniać fryzjera

Nie lubię kłaść się spać – nie wykąpana.

 

Dziś tyle rzeczy przyszło mi do głowy. Z pewnością nie wymieniłam wszystkich, ale myślę, że zdecydowaną większość. Kolejność była przypadkowa. Dla równowagi powinnam spisać jeszcze listę rzeczy, które lubię. Nie wszystko naraz. Obserwujcie, czytajcie, bądźcie na bieżąco, to nie przeoczycie tej listy.

Jeśli doczytałeś to do końca, to bardzo dziękuje za Twoją wytrwałość i za to, że chciałeś mnie bliżej poznać. Podziel się ze mną w komentarzu tym, czego ty nie lubisz, ciekawa jestem czy mamy jakieś podobne punkty.